Translate

10 października 2015

Rozdział 3 Nadmiar zbiegów okoliczność

Rozdział 3 Nadmiar zbiegów okoliczność
Rano Ane obudził fakt że było jej zimno i otwierając powoli powieki ujrzała Marcela, który widocznie czuł się o wiele lepiej niż wczoraj co ją trochę uspokoiło, bo wiedziała że inaczej by się wymigał od wycieczki. Jednak zwróciła uwagę na dziwne chodzenie Marcela w kółko .
-Już wstałaś, to może wytłumaczysz mi jak do tego doszło?-Mówił zakrywając sobie twarz ręką.
-Oj przymknij się i zacznij się pakować na tą głupią wycieczkę. A tak w ogóle to która jest godzina?- Zazwyczaj Ana po pobudce ma ponury humor.
-Trochę po siódmej.
-No to akurat zdążysz z pakowaniem przed jedenastą. A i w woli ścisłość, debilu nie wyobrażaj sobie zbyt wiele. Nie jestem dziwką!
-Tak, to czemu obudziłem się z tobą w łóżku?
-Było późno sama byłam zmęczona, a po za tym kup sobie koc i nie zapomnij o obietnicy, nara idioto!-Zwlekła się z łóżka- A i żeby było jasne nawet gdybyś był ostatnim facetem na tej cholernej ziemi nie wybrałabym ciebie!-Zniknęła z jego domu trzaskając drzwiami, a w drodze do swojego mieszkania uświadomiła sobie że spędziła całą noc z chłopakiem, którego nienawidzi. Swobodnie weszła do swojego pokoju i dopakowała wszystkie potrzebne rzeczy na wyjazd. W końcu  ruszyła w stronę szkoły, która jest nieopodal, bo właśnie stamtąd mieli ruszyć na integracje.
Przed szkołą spotkała osoby ze swojej klasy i w tym tego bęcwała, gdy patrzyła na niego przypomniała się  jej  sytuacja z wczorajszego dnia, a raczej nocy, no ale cóż musi żyć dalej. 
Przed samym wyjazdem Dominika oznajmiła wszystkim na wycieczce że trzeba chodzić parami, więc Matsuo modliła się żeby nie trawić na Kagahaia. Jakimś cudem jej modlitwa nie przyniosła zbyt dobrego skutku, została przydzielona do Wojtka, tego drugiego cymbała z pary homoseksualistów. Jednak po krótkiej chwili wszystkie klasy protestowały żeby nie mieszać klas, a po nie dość długim negocjacjom Dominika zgodziła się na ustępstwo dla uczniów, a ponieważ w klasie zakręconej jest jedyna nieparzysta liczba osób,  to  Anie przydzielono Virginie jako partnerkę, która była również zastępczynią przewodniczącej, czyli Dominiki.
Cała podróż autokarem trwała dość długo i z tego powodu wszyscy poszli spać, nie licząc brązowowłosej i jej partnerki, która obiecała blondynce że zajmie się całą klasą podczas gdy Dominika pójdzie w kime.
-Virginia mam pytanie, wiesz jak wygląda plan wycieczki?
-Tak słoneczko, a czemu pytasz?- Jej głos był dość podejrzany.
-Z ciekawości, gdyż nie zapoznałam się z harmonogramem. (szkoda że z winy tego idioty nie zdążyłam  się z nim zapoznać)
Nagle Virginia zbliżyła się do niej, jej wzrok przeszywał na wylot, jednak na chwile się odsunęła by chyba sprawdzić czy wszyscy śpią. Znowu się  zbliżyła tym razem jeszcze bliżej i patrzyła na Ane łowieckim wzrokiem. Złapała ją za ręce i przyciągnęła do siebie że odległość po między nimi nie istniała, gdy niespodziewanie wiceprzewodnicząca wyrzuciła z siebie multum słów.
-Nie wiem czy zrozumiesz, ale spodobałaś mi się pierwszego dnia […]-Mówiła w zaskakująco szybkim tępi –Więc kocham cię.- Po tych słowach zamilkła , Ana nie wiedziała co ma robić, ani co o tym myśleć , siedziała z otępioną miną, gdy nieoczekiwanie Virginia zaczęła ją tulić , jej uścisk był dziwny, nienaturalny, nienormalny. A w tym samym czasie zbliżyła się do ust szkarłatnookiej i zaczęła  powoli całować,  cała zesztywniała, a tamta muskał jej usta, za to ona myślała tylko o tym by się nie zrzygać. Gwałtownie coś wyrwało ją z melancholii, poczuła ciepłą rękę, a z przed jej oczu zniknęła tamta dziewczyna. Po policzkach zaczął jej spływać potok łez, zauważyła tylko nad sobą delikatne czarno-brązowe włosy i czułam ciepły, delikatny uścisk, który po tej całej sytuacji uspokoił jej szybko bijące serce i zwolnił oddech, oraz zaprowadził na jawę.
Gdy się ocknęła, była już na miejscu, czyli trochę pospała. Nie wiedziała czy to co się stało w ogóle się zdarzyło, ale Dominika przeniosła Virginie do innej klasy i stwierdziła że sama sobie ze wszystkim poradzi. No a ona no cóż została bez pary z Marcele, ponieważ Jacek jego wcześniejszy partner stwierdził że nie chce mieć z nim  nic wspólnego, a prócz tego cały czas grał na PSP.
Jak już weszli do wielkiego hotelu chyba czterogwiazdkowego, zostali podzieleni na skrzydła, z lewej strony spali chłopcy, a z prawej dziewczyn. Jednak gdy nauczyciele i starsze dziewczyny poszły spać, wszystkie dziewczyny przyszły do skrzydła dla chłopaków i zaczęła się gra w butelkę. Pierwszy był Jacek, który miał za zadanie napisać list miłosny do Dominiki i co było dość nietypowe, naprawdę go napisał i zostawił pod jej pokojem. Potem wypadały inne osoby i były głupie pytania np.: Co jakaś osoba sądzi o tym chłopaku, czy o tej dziewczynie. W końcu wypadło na Wojtka prosił o zadanie i jedna z dziewczyn pamiętał chyba scenę, którą odwaliłam na rozpoczęciu.
-Twoim zadaniem jest prze lizać się z Marcelem przez pięć sekund.
Zapadła grobowa cisza.
-No dobra  skoro to tylko zadanie, ale tylko żeby moja dziewczyna się nie dowiedziała.
Naprawdę zbliżyli się do siebie i zaczęli się całować, a Ana niewiele myśląc wyciągnęła swojego Rinku(najnowszy rodzaj telefonu)  i zrobiła parę interesujących zdjęci.
-Ok, zadanie wykonane, zobaczymy kto będzie następny.
Akurat w grze w butelkę miała dużego furta i ani raz na nią nie wypadło, ale co to by była za zabawa, jeśli by Any do tego nie wciągnęli. Po kolejnym wylosowaniu na Wojtka i jego durnej odpowiedzi, zadanej na jeszcze głupsze pytanie, wylosował Marcela.
-Pytanie czy zadanie.
-Dawaj zadanie i tak chyba nic gorszego się już nie wydarzy.
-Dobra ma ktoś jakąś propozycje? Nie to muszę sam coś wymyślić.-Zajęło mu to chwile.- No dobra przebiegnij się po całym ośrodku i wykrzycz że zabujałeś się w Anie, a później daj jej soczystego buziaka.
Wszyscy zamarli po raz kolejny, bo żaden nie odważył się dać tak absurdalnego zadania.
-  Ehm, czy tobie się przypadkiem we łbie się nie poprzewracało? (Co on ma w głowie)-Spytała z taką ironią, że sam zaczął się śmiać.
-Przepraszam, ale jaśnie pani też z nami gra, a nie mogłem cię wylosować, więc czemu nie.
-Sorry brachu, ale te zadanie jest zbyt rozbudowane, a oprócz tego obiecałem że nie będę jej gnębił.
-Kiedy? I co to ma wspólnego z grą w butelkę.
Na twarzy Marcela pojawił się rumieniec, jakiego u niego nikt się nie spodziewał.
-U czy ja o czymś nie wiem, a może wy jesteście parą?
-Co!!! Nie w życiu nawet gdyby był ostatnim człowiekiem na ziemi!
-Nie wtrącaj się Ana, bo się tylko pogrążasz.
-Szit, szit i jeszcze raz szit.- Taki myśli krążyły jej po głowie.
-Wojtek niech ci będzie to zadanie, ale ci nie daruje.- Stwierdził Marcel ze złością w oczach.
Wybiegł i przebiegł przez cały ośrodek i wykrzyczał całą głupią formułkę. W tym samym monecie chyba obudził opiekunów i dzięki bogu do niczego nie doszło, a wszyscy rozeszli się po pokojach.