Translate

9 stycznia 2016

Rozdział 18 Poczucie straty

Rozdział 18 Poczucie straty
            Po odprowadzeniu Any, Marcel musiał powrócić do Luny i Wojtka, aby poznać resztę prawdy, którą najprawdopodobniej ukrywa Luna, lecz gdy wrócił do posiadłości nikogo w niej nie było.
-Halo czy ktoś tu jest?!- Odpowiedziała mu cisza i zaczęło go dręczyło złe przeczucie, dlatego postanowił wrócić się po Ane.
            Po szybkim przeniesieniu, wleciał biegiem do domu Any, w którym paliło się światło, ale znowu nikogo nie zastał, wiedząc że najprawdopodobniej Aną zajęła się zakłamana Megan, która w świecie wampirów uważana była za siostrę żądną władzy i śmierć innych, więc nie wróżyło to nic dobrego. Marcel po chwili zastanowienia przeniósł się do rodzinnego domu, a raczej pałacu Megan wybudowanego specjalnie dla niej, aby nie próbowała zniszczyć głowy rodu.
-Po coś tu przylazł?!- Doszedł  go głos Megan.
-Widzę że coś jesteś nie w humorze.
-A zamknij się, ciebie nikt władzy nie pozbawił.
-Gdzie jest Ana?
-Pewnie już śpi w domu, bo Alajna wykonuje teraz jej rozkazy.- Prychnęła ze złości. 
-Ciekawe rzeczy opowiadasz, bo chwile temu byłem w jej mieszkaniu i tylko pali się tam światło.
-COOO!!! Alajno choć tutaj!-Chwile trwało niem się zjawiła.
-Tak Madam, witam gentlman.- Ukłoniła się z grzeczności.
-Co się stało z Aną?
-Z Lady, wróciła do domu.
-Gdzie jest Ana!?- Marcel już lekko wyprowadzony z równowagi nie potrafił zbytnio zapanować nad sobą.
-Spokojnie Sir, Ana na pewno trafiła do domu.
-CO! Rozkazał ci mój ojciec Alojno!
-Ana miała wrócić do domu i wróciła nic więcej przekazać nie mogę, rozkaz my Lord.- Po tych słowach Marcel poczuł ukucie w sercu, którego już kiedyś doświadczył.
-Dziękuje za informacje.
-Czekaj co wieszz!?- Megan chciała uzyskać informacje, lecz on już zniknął.- Co to ma znaczyć, sprzeciwiasz mi się dziś już drugi raz!
-Przykro mi Madam, ale tak trzeba.- Nie drążyła już tematu.
            Marcel, który przypomniał sobie wcześniejszą sytuacje, wiedział już dobrze gdzie jest Ana i rozumiał że nie może jej pomóc, gdyż musi dowiedzieć się o wszystkim. Jednak to dziwne uczucie w jego sercu dobijało go z każdą kolejną chwilą, a i tak musiał pójść do szkoły.
-Marcel nie zasypiaj na mojej lekcji!- Wściekła się na niego naćpana nauczycielka od religii.
-Przepraszam, po prostu gdy nie mogę się kłócić z Aną to szkoła wydaje się nudna.-Popatrzyła się na niego cała klasa i dopiero teraz zauważył że przestał grać niedostępnego.
-To nie jest powód do spania na mojej lekcji! A skoro już jesteś taki chop do przodu to co to jest Objawienie Nadprzyrodzone i Apokryfy?
-Bu banał, Objawienie Nadprzyrodzone to inaczej Objawienie Boże, a Apokryfy to teksty prawdziwe, które nie zostały włączone do kanonu biblijnego i przykładem jest historia matki Maryi Anny i Joachim jej męża.
-Ah ty lepiej idź spać!- Krzyknął Jacek, który nie chciał być z nim w parze na wyjeździe integracyjnym.
-Jacek, tak masz na imię, co nie?
-Tak.
-Może wrócił byś na ziemie, a nie cały czas grasz na tym PSP pod ławką.- I tu do gry wkroczyła nauczycielka konfiskując mu tą głupią grę.
-Dzięki, Romeo któremu zniknęła Julia.- Jacek chciał za żartować, ale zamiast tego wywołał bójkę, bo serce Marcel krwawiło ze straty ukochanej. W wyniku czego wylądował u dyrektora i został zawieszony na cały tydzień, a on cierpiał że nie może z nią spędzić czasu, dlatego przez cały tydzień obżerał się lodami i przeglądał ich stare zdjęcia wraz z Luną i Wojtkiem.

***

            Luna razem z Wojtkiem wybrali się na pierwszą randkę od jakiś dwóch lat, gdyż Wojtek musiał pilnować Marcel by ten nie ujawnił się za wcześnie, co było dla niego wielką męczarnią. Ruszyli do kina aby obejrzeć romans, który Luna chciała obejrzeć od bardzo dawna, obżerali się przy tym popcornem i popijali cole, jak zupełnie normalna para, a po wspaniałym dniu spędzonym razem, musieli odszukać Marcela, który zaszył się w jakiejś mysiej dziurze. Co dla nich miało dwie strony medalu, bo mogli spędzić ze sobą więcej czasu, ale musieli też znaleźć jednego z głównych władców wampirów.